|
2011-06-01 18:40
Po jednym z blogerów bblog, i ja postanowiłem założyć swój profil na Facebook'u. Lubisz czytać moje teksty, i chcesz być na bieżąco ? Polub mnie na Facebook'u ! Korzystając z możliwości jakie daje Facebook, postanowiłem zacząć promować nie tylko swoje teksty, ale i samego siebie. Niepublikowane zdjęcia, nagrania i teksty. Najnowsze artykuły, i wiele wiele więcej.
kategoria:
Ogólne
Komentarze (0)
2011-05-29 21:55
INDECT, czyli Inteligentny system informacyjny wspierający obserwację, wyszukiwanie i detekcję dla celów bezpieczeństwa obywateli w środowisku miejskim jest międzynarodowym projektem finansowanym przez Unię Europejską, który zakłada utworzenie inteligentnego systemu obserwacji i automatycznego wykrywania podejrzanych zachowań lub przemocy w środowisku miejskim.
kategoria:
Ogólne
Komentarze (0)
2011-03-26 12:23
W 1945 roku kiedy Armia Czerwona wraz z podległym sobie Wojskiem Polskim posuwała się na Berlin, na zapleczu Ministerstwo Bezpieczeństwa Publicznego wraz z NKWD utworzyło dwa obozy jenieckie, będące katownią dla Niemców i polskich patriotów. Pierwszym z nich był Centralny Obóz Pracy Jaworzno, utworzony w 1945 roku. Przed II wojną światową teren, na którym znajdował się obóz należał do spółki akcyjnej Jaworznickie Kopalnie. W 1943 Niemcy utworzyli na nim podobóz KL Auschwitz-Birkenau "NeuDachs"
kategoria:
Ogólne
Komentarze (1)
2011-02-22 20:14
Pomimo objęcia w 1933 roku urzędu kanclerza, Adolf Hitler ciągle obawiał się utraty władzy w wyniku zamachu. Chcąc zachować kontrolę nad ludźmi, którzy mogliby się zbuntować doprowadził do konfliktów między nimi. Jako cel obrał SA. SA - Sturmabteilung (Oddziały szturmowe), były bojówkami utworzonymi w 1920 roku jako zbrojne ramię partii NSDAP. Służyło do walki z innymi, opozycyjnymi wobec NSDAP ugrupowaniami politycznymi. Nazywane było "brunatnymi koszulami", ze względu na kolor mundurów jakie nosili członkowie bojówek. Dowódcą SA był Ernst Röhm, jeden z czołowych działaczy partii, przyjaciel i zaufany człowiek Hitlera.
To właśnie SA i Rohmowi, Hitler zawdzięczał swój sukces. Na przełomie 1933 i 1934 roku SA liczyło ponad 2,5 miliona członków. SA skupiała bojówkarzy z różnych warstw społecznych: chłopów, rzemieślników, urzędników, robotników. Wszyscy zaślepieni byli wiarą w pseudosocjalistyczne hasła NSDAP. SA odpowiadała za przedwojenne pogromy ludności pochodzenia żydowskiego. Hitler cenił SA, a samego Rohma nazwał swoim najlepszym przyjacielem, jednak sielanka nie trwała długo. SA miały zapędy do tego, aby stać się trzonem armii niemieckiej. Pomysł ten nie spodobał się Himmlerowi i Göringowi, rywalom Rohma, którego postanowili zdyskredytować przed Hitlerem. Sfabrykowali dowody na to, że Röhm przyjął od Francji 12 milionów marek w zamian za obalenie Hitlera. Hitler po przedstawieniu dowodów przez Himmlera nabrał podejrzeń, że Röhm chciał użyć SA, by odsunąć go od władzy. Nadarzającą się okazję postanowił wykorzystać Himmler, który zaczął organizować własną jednostkę: SS. Na Hitlera zaczęli naciskać wysocy stopniem wojskowi, którym nie podobał się pomysł odbudowy armii na trzonie złożonym z członków SA. Również przemysłowcy obawiali się rosnących wpływów SA i samego Rohma, który miał socjalistyczne ciągoty. Do tego wszystkiego dochodził homoseksualizm Rohma, z którym się nie krył, a który był sprzeczny z doktryną partii. Konflikt na linii partia-Röhm narastał z każdym dniem. Röhm zaczął otwarcie krytykować poczynania Hitlera, który nie zgodził się na reorganizację armii na wzór SA. Czołowi dowódcy SA zaczęli wytykać brak całkowitej realizacji programu NSDAP. Hitler wiedział o poczynaniach Rohma, czołowi dowódcy SA mieli założone podsłuchy na liniach telefonicznych, a ich prywatne rozmowy były znane Hitlerowi. Kiedy Hitler nakazał zredukowanie liczby członków SA co uniemożliwiło realizację planu stworzenia armii opartej na SA, Röhm zaczął coraz ostrzej krytykować Hitlera. Hitler postanowił raz na zawsze pozbyć się dowódców, którzy za dużo myśleli. W czerwcu 1934 roku po raz ostatni spotkał się z Rohmem, nakazał rozpoczęcie 30-dniowego urlopu dla całej SA. Dowódca armii niemieckiej otrzymał od Hitlera rozkaz o postawieniu niektórych jednostek w stan gotowości bojowej. Wydał rozkaz o postawieniu podległych mu jednostek w stan gotowości bojowej. 28 czerwca Hitler zawiadomił telefonicznie adiutanta Rohma, który przebywał wtedy w Monachium, by Röhm oczekiwał jego wizyty za dwa dni. 30 czerwca o godzinie 5:30 z monachijskiego lotniska Hitler, wraz z funkcjonariuszami policji kryminalnej, wyruszył do miejsca pobytu Rohma. Po przybyciu dokonano aresztowania Rohma, którego zastano w towarzystwie męskich prostytutek. Aresztowaniami osobiście kierował Hitler. Jeden ze świadków wydarzenia te zapisał w swoim pamiętniku: W eskorcie oddziału SS, Führer dojechał do Wiesse i na miejscu zapukał delikatnie do drzwi Röhma. "Wiadomość z Monachium" - powiedział zmienionym głosem. "Dobrze, proszę wejść" - odpowiedział Röhm - "Drzwi są otwarte". Hitler z impetem otworzył drzwi, dopadł leżącego w łóżku Röhma, złapał go za gardło i wrzasnął: "Jesteś aresztowany, ty świnio!". Wtedy przekazał zdrajcę SS. Z początku Röhm odmówił ubrania się, ale wtedy SS-man rzucił mu na twarz ubranie. W pokoju obok znaleźli młodych mężczyzn, którzy oddawali się aktom homoseksualnym. "I to są ci, którzy chcą być przywódcami Niemiec" - powiedział Hitler trzęsąc się Wyżsi rangą oficerowie SS dokonywali rozstrzeliwań odpowiednich sobie rangą członków SA. Po zakończeniu aresztowań Hitler przekazał z Monachium do Berlina informację dla Goeringa, który rozpoczął czystki w Berlinie. Röhm dostał propozycję nie do odrzucenia, miał popełnić samobójstwo. Nie zrobił tego, więc został zastrzelony. Podczas "Nocy długich noży" zginęło ponad 1000 osób, byli to wszyscy, którzy zaczęli otwarcie sprzeciwiać się Hitlerowi i nie zgadzali się z kierunkiem jaki obrał. "Noc długich noży" była sygnałem dla wszystkich opozycjonistów. Hitler wyraźnie pokazał, że każdy przejaw nieposłuszeństwa będzie surowo ukarany..
kategoria:
Ogólne
Komentarze (0)
2011-02-15 15:15
Zgrupowanie morskie łodzi podwodnych USA, opuściło dzisiaj porty na wschodzie kraju. Rosja ogłasza stan gotowości bojowej. Czy Polska jest zagrożona ? Jak może wyglądać III Wojna Światowa ? Więcej w tekście. Wczoraj w nocy, o godzinie 01:00 czasu polskiego. Korea Północna przeprowadziła kolejną, próbną eksplozję ładunku jądrowego. Według południowokoreańskiego ośrodka badań geologicznych, siła testowanego ładunku mogła odpowiadać sile eksplozji ok. 550 ton trotylu. Stany Zjednoczone mają za sobą NATO i Izrael, który jest amerykańskim bastionem na Bliskim Wschodzie. Koreę Północną wsparłyby bojówki terrorystyczne, które były przez nią przez długie lata finansowane. Kolejnym silnym partnerem Korei Północnej jest Iran, którego program atomowy opiera się na koreańskich doświadczeniach. Rosja i Chiny początkowo pozostałyby neutralne, jednak chętnie wykorzystałyby zaangażowanie świata w Korei, do własnych celów, np. poszerzenie rosyjskiej strefy wpływów w Europie. Zaczyna się od prowokacji Konflikt zacząłby się dość niewinnie. Korea Północna po dokonaniu szeregu prowokacji na granicy z Koreą Południową, oraz brakiem reakcji świata, który ograniczyłby się do not protestacyjnych, i kolejnych konsekwencji gospodarczych, zaatakowałaby Koreę Południową, podobnie jak w czasie wojny koreańskiej, posuwając się w szybkim tempie w głąb kraju. Reakcja sojusznikówSytuacja stała się bardzo niebezpieczna, większość państw ogłasza mobilizacje i pełną gotowość bojową. Amerykę Południową i Afrykę ogarnia fala lokalnych wojen prowadzonych przez przywódców wykorzystujących zamieszanie na świecie. Wykorzystanie broni jądrowej przez Koreę jest wystarczającym sygnałem dla jej sojuszników, do rozpoczęcia działań. Iran atakuje Izrael przy wykorzystaniu swoich zasobów nuklearnych. Bezpieczna Europa ?Unia Europejska przyjmuje neutralne stanowisko wobec sytuacji na świecie. Europa obawiając się o swoje bezpieczeństwo przestaje wywiązywać się ze swoich zobowiązań wobec Stanów Zjednoczonych. Pod naciskami Francji i Niemiec, europejskie państwa podejmują decyzję o wyjściu z NATO, co tylko osłabia pozycję Stanów Zjednoczonych i wzmaga imperialny apetyt Rosji. Wierne sojusznikowi pozostają: Polska, Czechy, Słowacja, i kraje bałtyckie. Co z tą Polską ? Broniąca się resztkami sił zachodnia Ukraina zwraca się o pomoc do Polski. Polski rząd otwiera granice dla fali uchodźców, i wycofujących się żołnierzy. Polska pozwala resztkom ukraińskiej armii na zachowanie własnych struktur i umieszcza ją w polskich jednostkach wojskowych na wschodzie kraju. Białoruska armia dołącza się do rosyjskiej. Zaczyna się ofensywa. Polska sieć teleinformatyczna upada pod naporem ataku setek rosyjskich hakerów. Nie działają strony urzędów, systemy banków, mediów. Polska traci kontrolę nad sieciami energetycznymi i telefonicznymi. Co potem ? Nawet jeżeli ten ogromny konflikt międzynarodowy nie skończyłby się globalnym kataklizmem, to na pewno doprowadziłby do ogromnych, długotrwałych zniszczeń, oraz zmian na mapie świata, dotychczasowe państwa rozpadłyby się na mniejsze twory rządzone przez lokalnych przywódców, a życie codzienne mogłoby wyglądać bardzo podobnie do tego, przedstawionego w wielu apokaliptycznych filmach. Odnotowano znaczne przemieszczenia wojsk NATO, oraz ich koncentrację w kilkunastu bazach. Loty cywilne zostały odwołane. Wojsko zajmuje cywilne lotniska w największych miastach Polski. Miejmy nadzieję, że nigdy nie usłyszymy takich komunikatów w radio...
kategoria:
Ogólne
Komentarze (1)
2011-01-29 22:27
Co sobotę wyłączam się od otaczającego mnie świata, żeby obejrzeć film. Dobre kino pozwala mi się zrelaksować po ciężkim tygodniu. Ten, który obejrzałem dzisiaj wyzwolił we mnie emocje, którymi chciałbym się podzielić z innymi. "Życie na podsłuchu" to film, który swoją premierę miał w 2006 roku, i jest dziełem młodego reżysera Floriana Henckela von Donnersmarcka, który był jego debiutem, a zarazem pracą magisterską.
Plakat filmu
Kiedy Hempf, jeden z ówczesnych ministrów, wnioskuje w STASI o obserwację znanego enerdowskiego pisarza Georga Dreymana, zadanie to zostaje przydzielone Wieslerowi, który jest "specjalistą w swoim fachu". Gerd Wiesler osobiście obejmuje nadzór nad operacją chcąc aby była przeprowadzona nienagannie. Po założeniu podsłuchu w mieszkaniu Dreymana, Wiesler zasiada na strychu domu, gdzie prowadzi nasłuch, a życie pisarza staje się dla niego coraz bardziej wciągające.
Dla niektórych film "Życie na podsłuchu" może być tylko pewnego rodzaju rozliczeniem z reżimem, jednak ma o wiele głębsze dno. Pokazuje moc i siłę sztuki, w tym przypadku poezji, która potrafi silnie oddziaływać na duszę człowieka. U kapitana Gerda Wieslera uwalnia kontrolowany umysł, skłania do refleksji, uczuć. Wiesler zaczyna pojmować uczucia artysty, który kontrolowany przez system nie możne tworzyć. Równolegle do historii i przemiany Wieslera, a także losów pisarza Dreymana, film pokazuje obraz ówczesnego kraju totalitarnego. Podział społeczeństwa, świat donosicieli i wielkiej obłudy.
Główną role zagrał Ulrich Mühe, który za rolę został uhonorowany Nagrodą Głównej Europejskiej Akademii Filmowej dla najlepszego aktora. Rok po premierze filmu zmarł po ciężkiej walce z rakiem żołądka. W filmie wypowiada zaledwie kilkanaście zdań, jednak swoją genialną grą przekazuje odbiorcy całą historię wraz z ogromem emocji. Samotny, pełen wiary w słuszność swoich poczynań. Z czasem poddaje się przemianie, jaka zaczęła się w nim dokonywać. Z oficera bezpieki, służbisty pozbawionego uczuć staje się nowym człowiekiem.
Gerd Wiesler
Reżyser ogromny nacisk położył na realizm. Film był realizowany z dużą dbałością. Sceny powstały m. in w obecnym Musem STASI. Szara kolorystyka filmu wprowadza odbiorcę w ponury świat państwa totalitarnego. W filmie ukazany jest "wysiłek", który STASI przykładała do dławienia wolności. Gerd Wiesler staje się cieniem Dreymana podejrzewanego przez służby o działalność antypaństwową. Wiesler godzinami pracuje chcąc ujawnić działalność Dreymana. Kiedy jednak nadarza się okazja do zdemaskowania Dreymana, Wiesler nic nie robi. Nie podejmuje żadnych działań. To moment w którym zaczyna się dokonywać jego przemiana. Z czasem Wiesler zaczyna ochraniać Dreymana pisząc fałszywe raporty.
Reżyser w kilku krótkich scenach odnosi się również do panującego wszechobecnego w tamtych czasach strachu. Przykładem jest scena, w której jeden z funkcjonariuszy STASI opowiada na stołówce kawał o Erichu Honeckerze i przerywa go wpół słowa widząc przy sąsiednim stoliku swoich przełożonych. Funkcjonariusz kończy dowcip po zachęcie innego oficera, by po chwili usłyszeć od niego o końcu swojej kariery.
Równie ważną jak Wiesler postacią, jest Christa Sieland, życiowa partnerka Dreymana, która skupia w sobie cechy osoby podporządkowanej reżimowi. Zastraszona, słaba nie jest w stanie się przeciwstawić, a wreszcie zniszczona psychicznie przez oficerów STASI zdradza najbliższego człowieka, wskazując służbom kryjówkę, w której Dreyman ukrywał teksty skierowane przeciw reżimowi. Przygnębiający, szary świat ukazany przez reżysera silnie oddziałuje na odbiorcę dzięki wspaniale skomponowanej muzyce, która spokojnymi, a zarazem dynamicznymi melodiami pozwala odczuć odbiorcy to co czują główni bohaterowie.
Film powinni obejrzeć ludzie młodzi, tacy jak ja, którzy tamten system znają tylko z książek i opowieści, będzie to dla nich swoista podróż w czasie, która pokaże im jak bardzo byli zniewoleni ludzie, i ich dusze. Dzięki temu będziemy o wiele bardziej cenić wolność...
kategoria:
Ogólne
Komentarze (0)
2011-01-29 15:57
Uważa się, że twórcami doktryny nazistowskiej byli przywódcy NSDAP. Jednak powstała ona dużo wcześniej i miała swoje korzenie neopogańskim kulcie, którego ojcem był Guido von List. Uważa się, że twórcami doktryny nazistowskiej byli przywódcy NSDAP. Jednak powstała ona dużo wcześniej i miała swoje korzenie neopogańskim kulcie, którego ojcem był Guido von List, austriacki okultysta, który dokonał interpretacji pisma runicznego, a okultyzm połączył z volkizmem, niemiecką ideologią rasistowską.
kategoria:
Ogólne
Komentarze (0)
2011-01-28 21:45
Media otaczają nas gangsterami, mafią, dużymi pieniędzmi, bezkarnością przestępców. Przestępczość zorganizowana to temat bez dna. Jednak wszystko co się pod nim kryje z reguły jest takie samo i monotonne, ten sam sposób działania, litry krwi, łzy i upadek ludzkiej moralności. W tym artykule postanowiłem przybliżyć czytelnikom postać Zbigniewa M. ps. „Carrington”, przestępcy z Dolnego Śląska, który zdecydowanie nie pasuje do wykreowanego obrazu gangstera, co nie znaczy, że nie jest postacią równie interesującą.. Zbigniew M. niczym nie wyróżniał się z pośród małej społeczności małej miejscowości Zawidów, która znajdowała się na trójkącie granic polsko-niemiecko-czeskiej. Jak wielu z jego kolegów ukończył Zasadniczą Szkołę Zawodową. Żył z produkcji trumien. Dzień spędzał normalnie. Po skończonej pracy wracał do domu, do rodziny. Wszystko skończyło, a jednocześnie zaczęło się kiedy „Carrington” stracił pracę. Zaczął szukać nowych możliwości zarobku. I znalazł. Podczas jednej z libacji alkoholowych poznał przedstawiciela grupy pruszkowskiej. „Carry”, który był człowiekiem robiącym dobre wrażenie łatwo nawiązał z nim znajomość, która w najbliższym czasie miała zaowocować.
„Carry” rozpoczął rekrutację do nowej grupy z pośród znajomych z podwórka, szkoły, siłowni. Dobierał ich bardzo starannie. Wybrał ludzi inteligentnych, znających język niemiecki, dobrych kierowców, którzy byli mu potrzebni przy nowym interesie-przemycie. Wraz ze swoimi nowymi towarzyszami za pieniądze Pruszkowa (które musiał zwrócić razem z procentem z każdego kolejnego transportu) założył kilka firm transportowych.
Grupa Carringtona zakupiła profesjonalny sprzęt do prowadzenia nasłuchu radiowego, który był potrzebny podczas przemytu jaki planował „Carry.” Wprowadził on w grupie wojskową hierarchię i dyscyplinę. Żołnierze grupy byli przydzieleni do różnych zadań i doskonale do nich przygotowani. Jedni mieli prowadzić podsłuch niemieckich pograniczników, inni- polskiej policji, w pobliżu miejsca przerzutu było rozsianych kilka czujek, które podnosiły alarm w sytuacji zagrożenia. Po rozbiciu grupy prokurator prowadzący sprawę stwierdził, że grupa Carringtona była profesjonalną, świetnie zorganizowaną oraz szczegółowo przygotowaną do działań przemytniczych grupą przestępczą.
Los podsunął Carringtonowi punkt przerzutowy. Było nim nowo budowane przejście graniczne w Sękowicach. Ludzie Carringtona przekupili pilnujących przejścia celników, w tym dowódcę strażników za cenę 50 tyś marek. Był to punkt przełomowy w „karierze” Carringtona, który odtąd miał stać się królem spirytusu.
Przemyt odbywał się przez most na nowym przejściu w Sękowicach. Most w gruncie rzeczy był wąską i tymczasową konstrukcją - służył jako pomocniczy do budowy właściwej przeprawy przez Nysę. W drugiej połowie lat 90., trwały wytężone prace, obok mostu technicznego zlokalizowano magazyny budowlane i zaplecze inwestycji. W dzień roiło się od robotników. W nocy na moście opuszczano szlaban i zamykano go na kłódkę. Na warcie zostawał stróż pilnujący magazynów. Całe Sękowice wiedziały, że nocami most wcale nie śpi. Ciężarówkami gna do Polski kontrabanda. Ale Sękowice milczały, bo w ludziach był strach. Pod osłoną nocy przez Sękowice do Polski przejeżdżały tiry pełne spirytusu, kierując się wałem przeciwpowodziowym nad Nysą trafiały do pobliskich lasów, gdzie były przeładowywane do kolejnych ciężarówek, które trafiały do Wrocławia gdzie ich dystrybucją do odbiorców zajmował się Arkadiusz K. znany jako „Gargamel”. Był on pośrednikiem między Grupą Carringtona a Ludwikiem A. ps. „Lutek”, który odpowiadał z ramienia Pruszkowa za obrót spirytusem w Polsce. Od „Gargamela” spirytus trafiał do nielegalnych rozlewni, które podrabiały wódkę. Prosto „z taśmy” alkohol wędrował do sklepów jako znane wódki.
Z czasem interes stał się tak opłacalny, że życie „Carringtona” było coraz bardziej zagrożone. Na efekty gorącej atmosfery nie trzeba było długo czekać. Na życie Carringtona przeprowadzono trzy nieudane zamachy, jednak w każdym z nich odniósł on niegroźne obrażenia. Podczas pierwszych dwóch, które miały miejsce w 1997, „Carry” został ostrzelany. 31 sierpnia 1998 roku w godzinach popołudniowych w Zawidowie, miejscu zamieszkania Carringtona, doszło do trzeciego zamachu na jego życie. W jego wyniku Zbigniew M. został ranny. Miał poparzoną rękę, klatkę piersiową i twarz oraz uszkodzone oko. Był to zamach bombowy, bomba wybuchła przy wejściu do bloku Carringtona i uszkodziła budynek.
Nikt prócz gangstera nie odniósł obrażeń, a sam Carrington po krótkim pobycie w szpitalu i przesłuchaniu przez policję wrócił do domu. Wiadomo jednak, że we wrześniu 1998, w Lubaniu, podczas konstrukcji bomby, która znów miała być użyta do zamachu na „króla spirytusu”, zginął 29-letni Marek W. Policja to właśnie jego podejrzewała o dokonanie poprzedniego zamachu bombowego. Szereg zamachów na Carringtona i walka o kanały przerzutowe doprowadziła do wybuchu krwawego konfliktu nazwanego przez media „wojną zgorzelecką”, która trwała od maja do listopada 1998. Podczas tych walk, w różnych zamachach zginęło 13 osób. W tym 5 niewinnych ludzi, którzy po prostu znaleźli się w nieodpowiednim czasie, w nieodpowiednim miejscu, a przez wrogów Carringtona zostali wzięci za jego żołnierzy. Zatrzymani zostali wyciągnieci z samochodów, położeni na drodze twarzą do ziemi i zamordowani strzałem w tył głowy.
Sytuacja stawała się coraz bardziej napięta, a pod koniec września 1998, po kolejnej dużej kontrabandzie przez most w Sękowicach, Policja wraz ze Strażą Graniczną przeprowadziła wielką obławę. W tym czasie „Carry” przerzucał przez granicę kilka TIR-ów ze spirytusem. Gangsterzy zostali zatrzymani, a o kierowanie przemytem oskarżono Carringtona.
Carrington został zatrzymany podczas gdy jego ludzie szmuglowali towar, on wraz z innym wspólnikiem przejeżdżał w pobliżu granicy samochodem. Oznajmił funkcjonariuszom, że o przemycie nic nie wie i tylko sobie podróżuje. Wpadł po tym, gdy z leżącej na siedzeniu krótkofalówki rozległ się głos mówiący o pomyślnym zakończeniu przerzutu części Tirów w głąb kraju. W kilka dni później został on nakazem prokuratury tymczasowo aresztowany na 3 miesiące. Wyszedł za kaucją w wysokości 200 tyś złotych wpłaconą przez rodzinę.
Carrington był zapalonym kolarzem, w oczekiwaniu na rozprawę starał się prowadzić normalne życie. Oficjalnie podczas jednej z przejażdżek rowerowych uległ wypadkowi. bez odpowiednich zabezpieczeń upadł i uderzył się w głowę. Od tamtej pory nie może mówić i doznał częściowego paraliżu i upośledzenia. Nieoficjalną wersją jest ta, że gdy jechał rowerem z rozpędzonego samochodu otrzymał cios kijem ba
Nigdy nie dowiemy się co było prawdziwą przyczyną wypadku. On sam, rezydent Pruszkowa, gangster z „topu” ówczesnego świata przestępczego, jest dziś inwalidą utrzymującym się z renty. Jego sławna grupa została rozbita. Jedni nie żyją, inni siedzą. A on zdetronizowany król spirytusu uniknął sądu, lecz poniósł surową karę, którą wymierzyło mu życie.
Niektóre informacje wykorzystane w artykule zostały udostępnione dzięki uprzejmości Piotra Pytlakowskiego.
kategoria:
Ogólne
Komentarze (1)
2011-01-25 17:44
Kilka tygodni temu wraz z dziennikarzami portalu dlastudenta.pl realizowaliśmy materiał na wrocławskim Dworcu Nadodrze. Nie przypuszczaliśmy, że przez kolejne kilka godzin będziemy musieli walczyć z nieudolnym systemem pomocy społecznej i agresywnymi Strażnikami Miejskimi. Ale zacznijmy od początku… Jacek fot. Łukasz Bugajski Ł.B: Co się stało, że znalazł się Pan na ulicy ? Jacek: Moja żona i córka wygoniły mnie z domu. Ja chciałem jak najlepiej, pracowałem w elektrociepłowni. Przepracowałem ponad 30-ści lat, pracowałem ile mogłem żeby utrzymać rodzinę. Nagle zaczęło się bardzo źle dziać w moim domu. Okazało się, że żona przyprowadzała sobie jakiegoś faceta. Pewnego razu kiedy wróciłem z pracy zobaczyłem przed drzwiami swoją walizkę, zresztą mam ją do dziś. To jedyne co mam.. Jacek: To było własnościowe, na żonę. Po tym jak mnie wyrzuciła pojechałem do Sobótki do siostrzenicy, jednak i ona po kilku tygodniach wyrzuciła mnie, mieszkanie sprzedała a sama wyjechała do Irlandii czy Anglii. Nie pamiętam. Ł.B: Czy szukał Pan jakiejkolwiek pomocy ? Autor z Jackiem fot. Mirosław Szewczyk Zapytaliśmy Jacka czy chce żebyśmy znaleźli mu miejsce na nocleg. Ze łzami w oczach powiedział, że tak. Niestety jego koledzy nie podzielali tej opinii. Mimo naszych starań woleli pozostać na dworcu. Postanowiliśmy przewieźć Jacka do noclegowni na ul. Małachowskiego innej od tej w, której był wcześniej. Zadzwoniliśmy na pogotowie ratunkowe z pytaniem czy mogą odwieźć go do noclegowni, był chory. Odesłali nas do Straży Miejskiej. Tam również zadzwoniliśmy. Dyspozytor odpowiedział nam, że nie ma zimy to go nie odwiozą bo nie ma podstawy. Musieliśmy załatwić transport na własną rękę. Udało nam się znaleźć taksówkarza, który zgodził się przewieźć nas na ul. Małachowskiego, do noclegowni. Na miejscu był tłum oczekujących na przyjęcie, kiedy przyszła nasza kolej kierownik noclegowni powiedział nam, że niestety nie przyjmie Jacka. Mimo tego, że poprzedniego dnia ostatni raz pił alkohol to badanie alkomatem ciągle wskazuje drobną ilość. A podstawową zasadą noclegowni jest ta, że nie przyjmuje się nietrzeźwych i będących pod wpływem narkotyków. Tym sposobem ponownie znaleźliśmy się na ulicy. Wraz z kierownikiem postanowiliśmy wykorzystać ostatnią możliwość – wezwanie Straży Miejskiej. Musieliśmy wezwać Straż Miejską do Jacka, jako do osoby nietrzeźwej, trafiłby on na izbę wytrzeźwień a rano mógłby wrócić do noclegowni. Po 20 minutach strażnicy byli na miejscu. Zbadali Jacka alkomatem, spisali notatkę i na tym się skończyło. Zapytałem ich, dlaczego nie wezmą go na izbę wytrzeźwień ? Odpowiedzieli, że jeżeli Jacek może iść o własnych siłach to nie mogą go zabrać. Rozumiem, trudno przepisy – pomyślałem. Grzecznie zapytałem co powinniśmy w tej sytuacji zrobić ? Do kogo się zwrócić. Strażnik arogancko odpowiedział: Interweniujący strażnicy fot. Mirosław Szewczyk Fotograf odpowiedział, że ów strażnik jest funkcjonariuszem publicznym, umundurowanym i jest w trakcie wykonywania czynności, dlatego fotograf może robić zdjęcia. Strażnik napięcie się odwrócił i skierował do samochodu po drodze odpychając naszą koleżankę, również fotografa. Poprosiliśmy ich o podanie numerów służbowych, co po krótkiej wymianie zdań uczynili i odjechali. Na tym skończyła się cała „nocna” przygoda. Jacek po wyjściu z izby trafił na noclegownię. Wkrótce rozpocznie odwyk alkoholowy, szuka także pracy. Strażnicy odbyli „poważną rozmowę” ze swoim przełożonym, jak poinformował nas rzecznik Straży Miejskiej po złożeniu przez nas skargi. A my ? My co jakiś czas ruszamy w miasto szukając innych takich jak Jacek… http://lbugajski.wrzuta.pl/audio/1UkkkKnJVfP/ja_nie_chce_ich_spotykac._jacek_o_swojej_rodzinie. http://lbugajski.wrzuta.pl/audio/2UKcc9IGAWl/bezdomni_o_zachowaniu_straznikow_miejskich http://lbugajski.wrzuta.pl/audio/4uQIF36X5TP/bezdomni_o_zachowaniu_straznikow_miejskich_cz.2
kategoria:
Ogólne
Komentarze (0)
2011-01-24 23:56
Temat, który dziś poruszę, jest kwestią dość delikatną, zresztą dzielącą naród. Dlaczego? Bo stawia pytanie: Kim jesteś? I nie chodzi o dane osobowe, a o świadomość narodową, którą w dzisiejszych czasach ciężko posiadać... Według mnie, bycie Polakiem oznacza, oprócz języka, kultury, tradycji, czy przywiązania do terytorium, także troskę i miłość do ojczyzny. To mój pogląd na sformułowanie „bycie Polakiem”. A czym jest bycie Europejczykiem? Dla wielu ludzi to bycie członkiem Unii Europejskiej, możliwość swobodnego podróżowania i podjęcia pracy w dowolnie wybranym europejskim kraju. Ale czy bycie Polakiem można połączyć ze współczesną europejską tożsamością? Jest to coraz trudniejsze.
kategoria:
Ogólne
Komentarze (0)
|